Bad Girls Don't Die

Bad Girls Don't Die

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Rozdział 3

Jason pov


Sophie wyszła tyłem z szafy. Widać było że płakała, jej makijaż był wszędzie. Czułem się źle teraz. Nic nie rozumiem nigdy nie czułem się źle jeśli chodzi o dziewczyne. Próbowałem złapać ją za rękę , ale się wyrwała i wymamrotała coś pod nosem. Spojrzałem prosto w jej oczy i powiedziałem.
- Posłuchaj mnie .  Trzymaj głowę zwróconą w dół , złap mnie za rękę i chodź ze mną do mojego samochodu. Nie potrzebuje tego miejsca.
Popatrzała w moje oczy i owinęła swoją rękę  w moją.  Zaprowadziłem ją do samochodu, siadła na siedzeniu.  Byłem zaskoczone ale przypuszczałem że chce już jechać do domu. Kiedy spojrzałem na nią zobaczyłem, że na malinkę nałożyła puder. Super, chociaż jej tata tego nie zobaczy. Odwiozłem ją do jej domu i kiedy wychodziła z samochodu zapytałem się jej
 - Mogę mieć twój numer telefony?
-Nie. Nie możesz ze mną w szkole rozmawiać. Po prostu odjedź. – syknęła i trzasnęła drzwiami, nie dbając o samochód.

Sophie pov


         Powiedziałam – Cześć Steve – i poszłam do domu. Nie weszłam frontowymi drzwiami. Tylko poszłam do drzwi z tyłu domu, by od razu wejść do swojej sypialni. Nie mogłam uwierzyć, że to się stało. Tak, tego dnia straciłam dziewictwo z kimś innym, a przecież kochałam Maxa. To nie była prawdą. On mnie wykorzystał. To nie moja praca, to praca Jane.
Ona przyciąga faceta, później z nim śpi, a na końcu go zabija. To nie zdarza się często, ale Jane jest gotowa to zrobić jeśli trzeba.
Powoli zapadałam w sen.
Następnego ranka.
Całe ciało mnie bolało po ostatniej nocy. Nadal jestem w szoku, przez to co się stało. Wrócę i znajdę go. Po prostu wkrótce znajdę mordercę Maxa i zrobię z nim rewanż.
Poszłam do łazienki pod prysznic by zmyć ze mnie wszystko związane z ostatnią nocą. Jednej rzeczy,   której nie mogę zmyć jest malinka. Po prysznicu założyłam koszulkę Maxa. Jane może krzyczeć na mnie ale ja właśnie teraz tego potrzebuje.
Posmarowałam malinkę  najlepiej jak  umiałam, następnie zeszłam na dół do kuchni, gdzie dziewczyny jadły śniadanie.
-Hej, jak poszło- Rue się odezwała
Wzruszyłam ramionami i wzięłam się do jedzenia.  Wzięłam śmietanę , cebulę, czipsy i wróciłam z powrotem do mojej sypialni. Słyszałam jakieś krzyki, gdy szłam po schodach.
-Mówiłam żeby pozwolić jej tam nie iść- Denna  praktycznie zaczęła krzyczeć
-Myśleliśmy, że to będzie dobre dla niej- Jane krzyknęła
-Patrz jak to się  skończyło-  Andi gniewnie odpowiedziała
-Przestańcie się kłócić- Kenzi krzyknęła -My nawet nie wiemy co się stało
- Idźmy ją znaleźć i się jej zapytajmy- Rue powiedziała

Usłyszałam kroki w kierunku mojej sypialni. Świetnie ,dobrze że zamknęłam drzwi i teraz wejdzie tu tylko jak ja jej na to pozwolę.
-Spohie , wpuścisz mnie?- spytała
-Nie
-Tak
-Zostaw mnie samą
-Nie!
-Proszę
- Nie.  Ja tu zostaje.
Przewróciłam się na moim łóżku i się  sięgnęłam po locka .Otworzyłam jej drzwi i wróciłam do  jedzenia chipsów i oglądania telewizji.
Rue otworzyła drzwi i usiadła na łóżku. Siedziałyśmy w ciszy  przez całe pięć minut.  Hałasem który był w tym pokoju to chrupanie chipsów i telewizja.
-Co się stało?- Rue szepnęła
Pokręciłam głową, ponieważ nie chcę o tym mówić.
-Proszę porozmawiaj ze mną, nie mogę nic zrobić póki nie wiem o co chodzi- powiedziała
Wiedziałam, że jak powiem Rue, że Jason mnie zgwałcił to zacznie się cała wojna. Ale musiałam powiedzieć jej prawdę.
- Ja i Jason złączeni- wyszeptałam
-Czekaj, ty uprawiałaś z tym chłopakiem sex?
-Tak- wyszeptałam
- Sophie
- To był zły pomysł. Ja byłam..-załamałam się i zaczęłam płakać. Nie mogłam na to poradzić
Rue przytuliła mnie i powiedziała cicho - Shh jest okej
-Nie , nie jest. Ja uprawiałam sex z chłopakiem, a on nie był Maxem- płakałam
-Max nie żyje
--Wiem
-Możesz robić co chcesz , nie jesteś już w związku
-To jeszcze nie czyni tego, że jest w porządku- powiedziałam
- Zgadzam się, ale to się stało i musimy z tym jakoś żyć- powiedziała, na co ja skinęłam głową
-Jak chcesz to możesz wrócić ze mną na dół albo zostać tutaj i położyć się pod kołdrą
Rue wstała i wyszła
4 godziny później
- Spohie wyjeżdżamy!
-Wszystkie jedziecie?
-Tak!
-Cokolwiek
-Pa
Położyłam się na łóżku, byłam zdenerwowana. Kilka minut później zadzwonił dzwonek do drzwi. Okej to było dziwne. Wstałam z łóżka i poszłam otworzyć drzwi.

Jusin pov

  Ona nie chciała ze mną rozmawiać znowu, nie mogłem w to uwierzyć. Ale czułem coś do Sophie, ponieważ nie jest jak każda inna dziewczyna, była inna. Potrzebowałem jej, była jak narkotyk.
John zapłacił mi. Źle się czułem z tymi pieniędzmi, ponieważ zrobiłem coś złego ,żeby je dostać.
Musiałem zobaczyć tą dziewczynę. Wyjechałem z domu, by pojechać do niej, gdy wysiadłem ze swojego auta zadzwoniłem do drzwi.
Jakaś pani otworzyła drzwi, na co ja spytałem
- Jest Sophie?
-Sophie tutaj nie mieszka
-Co?- spytałem zdziwiony
-Ona mieszka tam-pani wskazała na dom, który znajdował się po drugiej strony ulicy
-427?- spytałem
-Tak
-Przepraszam i bardzo dziękuje

Dlaczego ona mnie okłamała ? Zobaczyłem, że brama od jej domu była otwarta, więc pojechałem. Spojrzałem na numer domu , było napisane 427. Przypadek? Nie sądze. Zadzwoniłem dzwonkiem do drzwi. 





Tłumaczone przez Julitę, następny rozdział przetłumaczy Martyna. Ja dopiero będę tłumaczyć 6 ;)  Jak czytacie tego bloga to zostawcie jakiś komentarz po sobie , nawet nie wiecie jak miło czyta się wasze   komentarze ;>

7 komentarzy:

  1. super.! czekam na kolejną część; *

    OdpowiedzUsuń
  2. jeju ale dziwnie sie porobiło
    czekam na nastepna czesc

    OdpowiedzUsuń
  3. http://your-hope-for-life.blogspot.com

    Blog o Justinie oraz Michelle. Akcja rozgrywa się zarówno w poprawczaku, jak i poza nim. Historia pełna przemocy i miłości. Zapraszam!

    W blas­ku no­cy, sie­działem na brzegu łóżka wdychając ciężkie po­wiet­rze nieobec­nego, zwykłego życia. Za każdym ra­zem, gdy wsta­wałem, od­czu­wałem tra­piący mnie brak blis­kości, tra­wiący we mnie resztki człowie­czeństwa. Z kie­sze­ni wy­ciągnąłem pa­piero­sa i ma­nifes­tując swój sprze­ciw wo­bec śmier­ci wziąłem go do ust. Mój każdy dzień był ta samą his­to­rią opo­wie­dzianą po ty­siąckroć, różniącą się je­dynie datą prze­kazu. Moje emoc­je obu­marłe niczym ra­dość w ser­cu niewol­ni­ka. Wnet zer­wał się za oknem wiatr, który swym pod­muchem zma­zał grunt obojętności z mojej twarzy.
    (...)

    Wszys­tko zaczęło się ba­nal­nie. Ot, przy­pad­ko­we spot­ka­nie. Każde z nas cze­goś szu­kało, cze­goś potrzebowało. Jedno spotkanie wystarczyło by zmienić nas, nasze całe dotychczasowe życie. Każda kolejna chwila pełna smutku, radości, zawodu, uczuć, niepewności, roztargnienia, troski i innych uczuć wzmacniała więź, która nas łączyła.

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń